niedziela, 15 kwietnia 2012

Prologue

     Niall, zadzwonił do mnie. Słyszałem smutek w jego głosie. Wiedziałem, że płakał, on nigdy tego nie robił więc musiało stać się coś naprawdę strasznego. Powiedział, żebyśmy spotkali się w parku, przy naszym ulubionym drzewie. Zabrałem płaszcz i pobiegłem. Nie miałem pojęcia co się stało. Wiem tyle, że Niall szedł dziś do kliniki po wyniki badań. Może jest na coś chory? Ale jeśli tak, to musi być coś poważniejszego niż zwykłe przeziębienie. Nie na pewno nie, to nie możliwe. Może znowu przyjechała jego matka i się z nią pokłócił. Zapewne. Rozmyślając tak po drodze, nawet nie zauważyłem kiedy doszedłem do parku. Od razu skierowałem się do 'naszego' Dębu. Zauważyłem, że Niall siedzi skulony przy drzewie. Podszedłem do niego i usiadłem obok niego.
-Niall co się stało?- On jedynie spojrzał na mnie swoimi pięknymi błękitnymi tęczówkami, które były teraz całe w łzach i przytulił się do mnie. Zaczął płakać jeszcze bardziej. Nie miałem pojęcia o co chodzi, więc go tylko objąłem. Nie dopytywałem się już, chciałem zaczekać aż się uspokoi i sam mi powie. Po jakiś 20 min, wyprostował się i zaczął mówić.
-Harry ja mam...

     Obudziłem się nagle cały spocony. Nienawidzę tego snu. Zawsze chce mi się płakać po nim. Pierwszy raz dziękuje budzikowi za przerwanie snu. Spojrzałem  na zegarek przy łóżku, 6:50. Czas wstawać, ubrać się, iść do szkoły i znów udawać, że nie mam problemów i wszystko jest idealnie. Gdyby nie Kathrin, pewnie nawet nie chodził bym do szkoły, tylko włóczył się po klubach, żeby zapomnieć. Zapomnieć chociaż na chwilę i myśleć, że wszytko będzie dobrze.

***

Jest i prolog. Proszę o szczere opinie :>

2 komentarze:

  1. Matko święta, to żeś zaszalała! Przeraziłam się tym prologiem... jestem ciekawa co będzie dalej c:
    Pisz szybko!

    OdpowiedzUsuń
  2. O Matko, O Boże, O Horanie! Jaram się się dzisiejsze słońce *.* Prolog co najmniej genialny, gonię do Pierwszego *.*

    OdpowiedzUsuń