czwartek, 19 kwietnia 2012

Chapter 1


*Kathrin* 
[Blackout]

     Stałam na przystanku i czekałam, aż Harry łaskawie się zjawi. Spóźnia się już 15 min. Ostatnio zdarza mu się to co raz częściej. Nie chce się spóźnić na pierwszą lekcje zwłaszcza, że to zajęcia artystyczne. Te zajęcia to jedyna normalna rzecz w tej szkole, uwielbiam wyżywać się po przez sztukę i chyba dziś się wyżyję na Harry'm. Chociaż nie wiem czy nie lepiej byłoby przejść do ręko-czynów. Może zapamiętałby żeby się nie spóźniać. Wie, że nienawidzę czekać, jestem strasznie niecierpliwa i mściwa. Tak to też, więc niech lepiej naprawdę się pośpieszy. Chodziłam  w koło przystanku z nudów. Ludzie dziwnie się na mnie patrzyli, lecz jeśli im przeszkadzam to jest to ich problem. Chodząc tak w koło usłyszałam jak by ktoś biegł w moją stronę. Chciałam się odwrócić, lecz nie zdążyłam ponieważ osoba, która biegła złapała mnie za nadgarstek i zaczęła ciągle biegnąc, ciągnąć mnie za sobą. Łatwo było się domyślić, że to nasz spóźnialski Harry.
-Harry, czy ty znasz się na zegarku? Czy może cofnąłeś się w rozwoju do etapu przedszkolaka i trzeba cię nauczyć?
-Nie dzięki Kath, wolałbym żebyś mnie niczego nie uczyła. Za szybko szybko się wściekasz. Z resztą mała rozgrzewka z rana jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
-Nie potrzebuję rozgrzewki z rana, tobie się bardziej przyda. Może chcesz wziąć mnie na barana?
-Haha zabawna jesteś, a ja myślałem że nie ma dla ciebie nadziei.
-Pff. Skoro tak to co powiesz na mały wyścig do szkoły?-Nie czekając na odpowiedź wyrwałam rękę z jego uścisku i pobiegłam przed siebie najszybciej jak tylko mogłam. Lubię z nim  wygrywać. Zawsze potem się wykręca np, że wczoraj naciągnął sobie mięsień w nodze, albo że dał mi wygrać żeby było mi miło. A tak naprawdę wiem, że się obija na wf-ie. Do sportowców to on raczej nie należy. 
     Widziałam już budynek szkoły, obejrzałam się za siebie i zobaczyła, że Harry jest bliżej niż myślałam, przyśpieszyłam więc trochę. Byłam już na terenie szkoły, teraz jeszcze bieg po schodach i wygram. Dało się zauważyć, że nie było dzwonka, ponieważ było pełno dzieciaków na schodach. Nie mogłam przejść. Gdy wreszcie miałam wbiec do budynku, poczułam jak Harry łapie mnie od tyłu i razem wpadamy do środka. Szczerze zmęczyłam się strasznie i nie mogłam złapać oddechu, ale z Hazzą było gorzej. Zachowywał się jak by się dusił.
-Co Harry cieniasie, zmęczyłeś się troszkę?
-Ani trochę, jest w porządku.-Te kilka wyrazów sprawiło mu chyba więcej wysiłku niż 45 min na wf-ie.-Masz może wodę?-Rzeczywiście w ogóle nie był zmęczony. 
-Mam, ale czy dam to już inna sprawa. Musisz zasłużyć.- Podszedł do mnie i przycisnął swoje wargi do moich. Pocałunek był miły, ale nie czułam nic specjalnego. Robiłam to wszystko dla Harry'ego. Odwzajemniłam go, jego usta były ciepłe i suche. Oderwałam się i dałam tą butelkę z piciem. Wolną dłonią chwycił moją i splótł nasze palce razem. Potem ruszyliśmy w stronę sali 212, ponieważ tam mieliśmy pierwszą lekcję.

*Harry* 
[Without You]

     Trwała pierwsza lekcja, dopiero! Jezu jak ten czas wolno leci. Nie mam pojęcia co Kath widzi w tych beznadziejnych zajęciach. Z nudów wyciągnąłem telefon z nadzieją, że pogram sobie w jakąś idiotyczną i odmóżdżającą gierkę. Lecz nie było mi to dane, ponieważ moją uwagę odciągnął sms, którego dostałem. Wczoraj. Okazało się, że to Matt-chłopak z mojej klasy. Pytał się co mamy na jutro, w sensie na dzisiaj. Odpisałem mu że nie wiem. Właściwie to nie wiem po co. Po chwili dostałem raport dostarczenia. Zauważyłem jak odwraca się w moją stronę z miną 'Dzięki, nie dość że mi nie pomogłeś to i tak trochę się spóźniłeś'. Bynajmniej dla mnie to tak wyglądało. Odwracając wzrok od niego, miałem zamiar dalej wrócić do zabijania nudy, po przez bezsensowne gry. I tym jednak razem nie było mi to dane, ponieważ zacząłem przyglądać się mojej tapecie na komórce. Widniało na niej zdjęcie, na którym byłem ja, Kath i Niall. To było pół roku temu, tydzień po zakończeniu pierwszej liceum. Wakacje. Ach, nie wszystkie wspomnienia były miłe z tamtego okresu, lecz to tak.

     Był piękny, słoneczny, lipcowy dzień. Leżałem na piasku, a moją twarz otulały przyjemne promienie słoneczne. Kocham lato, kocham nic nie robić w takich momentach. Chociaż wiedziałem, że taki błogi spokój nie będzie długo trwał. I oczywiście miałem rację, nagle poczułem zimno i usłyszałem śmiech moich przyjaciół. Jak się okazało oblali mnie zimną wodą. Taka się bynajmniej wydawała.
-Już nie można mnie szturchnąć, albo zawołać tylko trzeba oblewać zimną wodą?!
-Wiesz nie pomyśleliśmy o tym. Z resztą zabawniej było cię oblać.- I znowu śmiech. W pewnym momencie mnie olśniło. Wstałem, wziąłem Kath na ręce i zacząłem zmierzać z nią na rękach w stronę jeziora. 
-Harry, puść mnie! Proszę! Niall pomóż mi! Mam komórkę w kieszeni! No weź!
-Przecież lubisz pływać, co za różnica czy w ciuchach czy w stroju kąpielowym?
-Ogromna! Proszę puść! Nie, nie chociaż nie! Nie te...- Nie skończyła swojego zdania, ponieważ na jej nieszczęście, spełniłem jej życzenie i puściłem ją. Pech chciał, że stałem już w wodzie. Odwróciłem się w stronę Niall'a i zauważyłem, że leży na piasku i się śmieje. Boże z czego to on się ni śmieje. Uwielbiałem to w nim, że potrafił śmiać się w najmniej oczekiwanym momencie. Dzięki temu poważna sytuacja zamieniała się, tarzanie się po ziemi ze śmiechu. Jego śmiech jest strasznie zaraźliwy. Po chwili wstał i podszedł do mnie.
-Wiesz, że ona się zemści, prawda?
-Tak wiem, kiedy ona się nie mści?
-Wtedy kiedy wie, że to bez sensu i to strata czasu.
-Wiecie, że ja wszystko słyszę prawda?! A tak przy okazji Harry mam nadzieję, że nie będziesz tęsknił, za swoim telefonem?- Spanikowany, odwróciłem się w jej stronę i zobaczyłem tylko jak wrzuca mój telefon do wody. 
-Osz ty mała..- Zacząłem biec w jej stronę i rzuciłem się na nią. Zanurkowaliśmy pod wodę. Zacząłem ją łaskotać, lecz po chwili przypomniało mi się, że ona nie ma łaskotek. Fuck! Zacząłem uciekać, bo wiem, że ona wie, że ja mam łaskotki. Biegnąc wpadłem na Niall'a i przewróciłem się na niego, tak że leżał plecami na pisaku a ja na nim. I znowu utonąłem w jego oczach. Przez chwilę patrzyliśmy się tak po prostu sobie w oczy.
-Dosyć tych czułości, bo robię się zazdrosna.- Usłyszałem jej głos i nagle jak bym się obudził z jakiegoś transu, zszedłem z niego.
-Jestem cała mokra i zepsuła mi się komórka. Idę do domu się przebrać, a wy bez żadnego miziania mi się tu.- Spojrzałem na nią dziwnym i wystraszonym wzrokiem. Niall zaczął się śmiać i po chwili dodał.
-A co zabronisz nam? Zazdrosna? Co?- Kath tego chyba już nie usłyszała, bo zniknęła za drzewami. Spojrzałem się na niego i zacząłem się śmiać, on także zaczął się śmiać. Po jakiś 10 min bezsensownego śmiania się, postanowiliśmy że poszukamy mojej komórki, którą wrzuciła Kath do wody. Niestety nie udało się. 
 Usiedliśmy więc na piasku i rozmawialiśmy. Lustrowałem go dokładnie wzrokiem. Zaczynając od jego farbowanych blond włosów i pięknych oczu, kończąc na jego niebieskich butach z Nike. Nie podobało mi się to, że zaczynałem patrzeć na niego w innych 'kryteriach'. Z resztą nie mam ochoty o tym myśleć.
 Później zjawiła się Kath, już przebrana, zrobiliśmy sobie ognisko, a później to pamiątkowe zdjęcie. 

     Pamiętam, że około tygodnia po tym zdarzeniu powiedziałem mu prawdę o mnie. Byliśmy wszyscy szczęśliwi. Pod koniec wakacji dowiedziałem się straszniej prawdy o nim, była to dla mnie niespodzianka, nie należała raczej do tych miłych. Szkoda, że dla niego to też była niespodzianka.
-Harry, Harry? Słyszysz mnie?-dopiero teraz dotarły do mnie słowa Kathrin
-Tak przepraszam zamyśliłem się.
-To pożyczysz tą gumkę do ścierania?
-Co? Och tak jasne. Masz.
-Śnił ci się dziś, prawda?
-Skąd wiesz?
-Zawsze jesteś jakiś nieobecny, w szkole po tym śnie. Myślałeś teraz o nim, prawda?
-Tak, przypominałem sobie wakacje rok temu, jak jeszcze tu był z nami.
-Harry, nie dołuj się już, przecież wiesz, że nie długo przyjeżdża.
-Tak wiem, ale nic nie wiadomo co się dzieje, czy wszystko w porządku.
-Jak przyjedzie to się dowiemy. Jeszcze tylko miesiąc. A teraz proszę nie myśl o tym. Nie lubię gdy jesteś smutny. Czas szybko zleci, spotkamy się z nim i wszystko będzie jak dawniej. Zobaczysz.
-O byś miała rację.
-Ja zawsze mam rację, jeszcze nie zauważyłeś?- Uwielbiam ją zawsze podnosi mnie na duchu. Pocałowałem ją w policzek i zacząłem odliczać czas do końca lekcji.

***

I jest pierwszy rozdział. Trochę to trwało, ale nie mogłam się jakoś zebrać, żeby napisać. Szczerze to nie wiedziałam co będzie  w pierwszym rozdziale. Mam pomysł na dalszy ciąg, ale na ten nie miałam w ogóle. Mam nadzieję, że się podoba. Liczę na komentarze i szczere opinie. 
xoxo Breath Me

7 komentarzy:

  1. Hmm...nie wiem co o tym powiedzieć. Z prologu wywnioskowałam już najgorsze niestety :c
    ale nie wiem jak potoczy się dalej więc nie oceniam. no i bardzo mi się podoba, masz dobry styl pisania, lekko i przyjemnie się czyta.
    pozdrawiam i czekam na następny :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ten miły komentarza. Aha i.. Jaram się jak pochodnia bo dodałaś nowy rozdział!! Woohoo. Idę go czytać.

      Usuń
  2. KOcham tego bloga !!!!!!!!!!!!!!! Masz go nie kończyc !!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo pomysłowe, ciekawa jestem co się stało z Niall'owi <3 Pisz szybciutko, bo zeżre mnie ciekawość!

    OdpowiedzUsuń
  4. super!
    ZAPRASZAM NA SW0OJEGO BLOGA:
    http://onedirectionnnnilikeit1.blogspot.com/
    I
    http://cambioczylizmaina1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. jejku na poczatku pomyslalam, ze Niall nie zyje, ale pozniej bylo napisane, ze ma przyjechac to odetchnelam z ulga ^^ baardzo fajny pomysl. Bede czytala zapraszam :)
    1d-gotta-be-you.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie piszesz, tylko dlaczego tak krótko ? :c Dawaj następny bo chodzę po całym domu i mi zmysły odbiera. <3

    OdpowiedzUsuń